Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
...:):)...

...:):)...

Miłość jest jak tęcza

jak barwy łączy serca

ja błękit, a ty czerwień

ta miłość jest już we mnie

tak żyć będziemy sami

pomiędzy kolorami

a czerwień na błękicie

odmieni dawne życie

jesteśmy w końcu sami

swoimi marzeniami.


Przepięknie było w pokoju,

 Piękniej niż na całym świecie;

 Pod najbardziej zwykła rzeczą

Można było odkryć radość.

 Spod uniesionej tkaniny

Niekiedy wybłyskiwała

 Szybko, szybko jak koliber

Odkrywający swe gniazdko.

 Serce było tylko jednym

Niepokojem uwielbiane.

Trzeba było tylko szukać,

Wszędzie go się wyszperało.

Wszystko to, co tworzy lasy,

Ostępy, groty, kaskady,

Obecne było w tych ścianach,

Także najdziksze głębiny.

 Najdalsze przestrzenie świata

Przenikały do pokoju,

 Sprawdzając obecność ciała

O kształtach słodkich i gorzkich.

Nawet niebiosa tam były

 Ze swym skrytym zagrożeniem,

 I słyszało się nad głową

Ostrzeżenia sfer niebieskich.

Lecz dlaczegóż nie powiedzieć

Nic o kobiecie milczenia,

Co sama będąc w pokoju

Nie chciała wiedzieć o tobie

 I głos tajemniczo kryła

W głębinach swojej źrenicy?

 Przecież ty wobec niej byłeś

Uległością i marzeniem. —

 Każdy twój gest był ostrożny,

Jak gdybyś chodził po fali.

Lecz ona bała się ciebie

Bardziej niż nocnych potworów,

 Bo ledwie podniosłeś oczy,

Unicestwiałeś spojrzeniem

Słodycz dnia zawartą w świetle.

I chociaż jej piękna głowa

Była tak blisko twej głowy,

Ona wypełniała przestrzeń

Między jej życiem i twoim

Lasami i parowami,

Nie mówiąc nawet o bagnach

Ani o piaskach ruchomych.

I życie twe wyciekało

Poprzez olbrzymie milczenie

Ze szklanki twojej do morza.

I właśnie wtedy ktoś przybył

 Prosząc, aby pić mu dano.

Zastukał w ten stół, którego

Nikt tutaj wcześniej nie widział.

 Wtedy kobieta, jak sługa,

Kornie podeszła do niego.

 I była już prawie naga

Wtedy, kiedy usłyszano,

Jak koń zarżał pode drzwiami,

Jakby na burzę się miało.

Lecz ściany szczelne i głuche

Nie przepuszczały już świata,

 A troje zamkniętych okien

Broniły dostępu światła.

A ty właśnie w tamtej chwili

Zniknąłeś z pamięci ludzi,

Zostawiając, jak ślad życia,

Tylko swój portret na ścianie.

 Żywy, ciekawy wszystkiego,

 Bardziej ludzki niż w naturze,

Lecz tak spękany, sczerniały,

Że ów dostrzegł na nim głowę,

A ktoś inny ledwie pejzaż.

Dyskutowali przed tobą,

A ty nie mogłeś się ruszyć

 Uwięziony w malowidle.

Oddalili się nareszcie,

Zostawiając cię twej ramie,

 I zabrali się do grania

Wymyślonymi kartami.

Nie było żołędzia, dzwonka,

 Ani wina, ni czerwieni,

 Bo to była gra miłości

W czasie, gdy już nas nie będzie.

I przez bezrękich partnerów

Zmuszony do cierpliwości

Pasjansa, byłeś bezradny

 Wobec kobiet, wobec mężczyzn,

Byłeś, jakby cię nie było.

 Byłeś jak ktoś powieszony,

Pozbawiony nawet śliny,

Jakby sam sznur cię przywiązał

Do bardzo okrutnej belki.

Wtedy, kiedy oni karty

Odkrywali i kolory,

Tylko twa rama wiedziała

O tym, że ty byłeś widzem.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Bliskość ukochanego

 

Gdy słońca blask nad morza lśni głębiną,

Myślę o tobie, miły.

Wzywałam cię, gdy księżyc niebem płynął

I zdroje się srebrzyły.

Widzę cię tam, gdzie skraj dalekiej drogi

Szarym zasnuty pyłem,

A nocą gdzieś wędrowiec drży ubogi

Na ścieżynie zawiłej.

Słyszę twój głoś w szumie spienionej fali

Bijącej o wybrzeże

Lub w cichy gaj przychodzę słuchać dali

W zamierającym szmerze.

I wtedy wiem, że jesteś przy mnie, blisko,

Choć oddal cię ukryła -

Przygasa dzień, wnet gwiazdy mi zabłysną

O, gdybym z tobą była!

 

 

 

 

 

Chciałbym

 

 Chciałbym być świeżym porannym tchnieniem

Wietrzyka,

Co twoje piersi wiosny pragnieniem

Przenika.

Chciałbym być słoncem,

co cię ogrzewa,

W szat bieli.

Chciałbym być taką, co cię oblewa

 W kąpieli.

Chciałbym tą cząstką wybraną zostać

Przestworza,

 Które obleka biala twa postac

Jak zorza.

Chciałbym być okiem twym - i uśmiechem

Twym smętnym;

Falą twych włosów - piersi oddechem,

 Krwi tętnem.

Chciałbym być dumań twych marzycielskich

Przedziwem.

 Uczuć twych żarem - piersi twych sielskich

Ogniwem.

Chciałbym się cała mą przeobłoczyć

Osobą W tobie - i z toba byt mój zjednoczyć:

 Być tobą!

 

 

 

Chodzi Anioł stróż po świecie

 

Chodzi Anioł Stróż po świecie sprząta po miłościach,

 co się rozleciały zbiera jak ułomki chleba dla wróbli,

żeby nic się nie zmarnowało Bliscy boją się być blisko,

 żeby nie być dalej...

miłości się nie szuka jest albo jej nie ma,

nikt z nas nie jest samotny tylko przez przypadek.

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą,

 zostaną po nich buty i telefon głuchy,

tylko to co nieważne, jak krowa się wlecze,

najważniejsze tak prędkie, że nagle staje.

Kochamy wciąż za mało i stale za późno.

 

 

 

 

Co to jest miłość

 

Co to jest miłość

Nie wiem Ale to miłe

Że chcę go mieć

Dla siebie Na nie wiem

Ile Gdzie mieszka miłość

Nie wiem Może w uśmiechu

Czasem ją słychać W śpiewie

A czasem W echu

 Co to jest miłość

Powiedz Albo nic nie mów

Ja chcę cię mieć Przy sobie

I nie wiem Czemu

 

 

 

 

Definitywne rozstanie

 

Znowu byliśmy przez chwile razem,

Lecz było już inaczej tym razem.

 Może z dwa tygodnie to trwało

I znowu się to stało.

Znowu z innym się widuje,

 A mojego czasu już nie zajmuje.

Chyba sam siebie oszukać próbuje,

Przecież Ona wciąż moje serce ujmuje.

Nie mogę przestać o niej myśleć,

 Znowu po nocach będę o niej śnić...

Jest mi bardzo przykro z rozstania powodu,

Bo jest to siła prawdziwego serca zawodu.

 Ale tak to już w życiu bywa,

Bo one się z nas ciągle zgrywa.

Jest pełne takich zawodów,

Nie ma już powrotu, definitywne to rozstanie...

Oboje wiemy, że to już koniec!

 Widzu wiedz też, że to już koniec!

Na kolejne, twoje niedoczekanie...

 

 

Dla zakochanych

 

Dla zakochanych to samo staranie - co dla umarłych,

Desek potrzeba zaledwie też sześć,

Ta sama ilość przyćmionego światła.

Dla zakochanych te same zasługi - co dla umarłych,

Pokój z miłością otoczcie bojaźnią,

Dzieciom zabrońcie przystępu.

Dla zakochanych - posępnych w radości

- te same suknie. Nim drzwi zatrzasną,

Nim zasypią ziemię, Najcięższy brokat odpadnie z ich ciał...

 

 

 

 

 

 

 

 

Do oddalonej

 

A więc naprawdę już odeszłaś?

Zniknęłaś, piękna, z moich dni?

Twe każde słowo we mnie mieszka,

Wciąż jeszcze w uszach moich brzmi.

I jak wędrowiec wzrok o świcie

Na próżno w przestwór nieba śle,

Skowronka ujrzeć chcąc w błękicie,

Co z dzwonną pieśnią nad nim mknie:

 Tak ja lękliwe oczy wznoszę

Na pola, łąki, borów gąszcz

I każdą pieśnią moją proszę:

 O, wróć, kochana, czekam wciąż!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

P@tu$ (11:11)
42 bardzo dobrze..oby tak dalej

09 listopada 2005

Czarny smutny wierszyk..

 

nie chcesz ze mną spotkać się

ja choć nie znam - lubię Cię

ja w środku już coś czuję

jak pomysle to wariuję

może to już miłośc jest

może wrazliwości test niewiem,

ale miłe to uczucie

tak przyjemne serca kłucie

i te myśli nieustanne mysli dobre,

chociaż ranne ranne już w zarodku są bo odrzucasz miłość mą.

 

 

 

 

..........................

 

Smutek w oczy mi zagląda

Smutek szyje serce me

Ciemne światło, jasna noc

Przepaść już chcą myśli me

 

..........................

 

Chcę uścisnąć śmierci dłonie

W jej ramiona schronić się

Jednak serce moje płonie

I nie podda nigdy się

 

..........................

 

 

 

 

 

 

 

 

Zamknięte wspomnienia

 

Wspomnienia w stary kufer zamknę

Poranną rosą je nakarmię

 Z pajęczych sieci marzeniami

Szczęściem spotkanym przed latami

Przez szparę przeszłości odgadnę jutro

Wyczytam przyszłość nawet tą smutną

Przypomnę Tobie jak szczęście smakuje

 Co to jest przyjaźń, gdy nią obdaruję

Zamknięte będą tu przez całe lata

Karmione ciepłem ust mych i oddechem

Nieodgadnione zostaną dla świata

Mojego życia, minionym echem

 

 

 

 

 

 

Moja pierwsza miłość...

 

 Me serce o jednym marzy

Tylko jednego uczuciem darzy

W mych snach on jeden się pojawia

To on mi oblicze szczęścia objawia

Choć trudno mi uwierzyć w jego zapewnienia

To mam świadomość jego istnienia

 Przypadek sprawił, że go poznałam

 Lecz serce sprawiło, że pokochałam

Teraz wiem, że żyć bez niego nie mogę

 I widzę go w swych myślach o każdej porze

Czy to dzień czy to w nocy

Myślę o tym, aby był w mej mocy

Wiem, iż ta pora jest już za późna na me marzenia

To jednak z jego imieniem na ustach zasypiam

 I przebudzam się, aby wyobrazić sobie jego wygląd twarzy

 I pomyśleć, że on też o mnie marzy

Iż jestem gwiazdką na jego niebie

I że chce mi powiedzieć, -"iż kocham tylko ciebie"

 

 

 

 

 

 

 

 

If you wanna be with me...

 

If you wanna be with me

Baby there's a price to pay

I'm a genie in a bottle

You gotta rub me the right way

 If you wanna be with me

 I can make your wish come true

You gotta make a big impression

I gotta like what you do

 

 

 

 

 

Lubię myśleć, że tak jest...

 

Lubię myśleć, że tak jest, kiedy pada zimą deszcz,

kiedy białe jest mimozą, kiedy życie piękną prozą.

 Kiedy zerkasz i nie widzisz, i czasami chwili dziwisz.

 Lubię rzeczy doskonałe, może echem już przebrzmiałe,

 kiedy zimą wiosna w pełni, gdy marzenie nocą spełni.

 Czasem myślę o pisaniu, może w życia oderwaniu,

lecz najpiękniej bywa wtedy, gdy nad brzegiem białe mewy.

 No a pięknym już specjałem, kiedy na mnie wnet spojrzałeś,

 gdy spacerem letnią nocą, śpiew skowronka podziwiałeś.

Lubię, gdy zło z oczu nam umyka, gdy Twe ciało me spotyka.

 Wiem, cudownie jest nam z myślą wzajemnego pokochania,

 kiedy błękit dniem a nocą księżyc magią swoją nas osłania.

 

 

 

 

 

 

 

Chcę być ptakiem

 

Poczuć w skrzydłach wiart

Chcę być wolna

Nie mieć żadnych problemów Marzę,

 aby moje życie Było piękne...

 Aby nikt nie stawał mi na drodze

 do mojego przeznaczenia...

Pragnę żyć i być wolną

Choć to naprawdę takie trudne...

 

 

 

 

 

Tak ciężko...

 

Tak ciężko przyznać się do winy,

 Tak ciężko przyznać się do czegoś co czynimy..

 tak trudno jest powiedzieć te magiczne słowa,

na całym świecie znane, lecz najmniej używane...

przepraszam, dziękuję, ja tych słów nie pojmuję...

takie wyjaśnienie, ale nie takie przeznaczenie...

przyznaj się do błędu, puki nie jest za późno, przeproś...

bo możesz stracić to co dla Ciebie najważniejsze,

 to co najpiękniejsze... przeproś...  

 

 

 

 

 

 

Optymistą być...

 

Optymistką chciałabym być na co dzień,

 Szczęśliwą, pozbawioną złudzeń,

Optymistką chciałabym być i wierzyć,

Wierzyć i świat centymetrem mierzyć,

Optymistką chciałabym być i czuć,

W osamotnieniu cudne marzenia snuć,

 Optymistką chciałabym być i dawać siebie,

By uszczęśliwić wszystkich i być w niebie,

Optymistką chciałabym być i lubić,

 Lubić wszystkich, swoje smutki gubić,

Optymistką chciałabym być i kochać,

Żyć pełnią szczęścia, a nie szlochać,

Optymistką chciałabym być i będę,

Optymistką i swoje szczęście zdobędę!

 

 

 

 

 

Szeptem...

 

Szeptem tuląc piękno wspomnień zapadam w ciszę...

 przepełnioną drganiem światła...

ktoś drzwi otwiera do mojego świata ah!

 nie teraz za późno... nie w porę...

marzenia o małym skruszonym serduszku uleciały gdzieś...

 

 

 

 

 

Samotność, a burza...

 

nie burza jest straszna

ale samotność jak cień przylepiona

do mojego ciała czuję ją wszędzie

 wokół jest w moim domu w moim

 pustym łóżku siedzi na ścianie

na biurku na okniem jest w moim sercu z każdym

jego uderzeniem przypomina

że jest chociaż nie potrafię zapomnieć

gdy nawet podczas największego upału

 czuję jej chłód w porównaniu z samotnością

burza nie jest straszna

o burzy wiemy przynajmniej że przejdzie...

 

 

 

 

Czy można patrzeć cicho?

 

Codziennie zadaję sobie setki pytań...

Na każde jest odpowiedź gdzieś ukryta,

schowana w szufladzie losu tak nieskazitelnego,

 że aż dziwnego... ale wciąż męczy mnie jedno pytanie...

 Czy można patrzeć cicho? tak można na wpół otwartymi oczami,

 szarymi od przygnębienia, smutku i goryczy.

Czasem człowiek nie chce otworzyć oczu,

tak go bolą od smutku tego świata.

 Popatrz na świat tak szeroko, tak pięknie i kolorowo.

Zakochaj się we mgle i deszczu...

pokochaj to co nigdy nikt nie kochał...

 pokochaj dni pochmurne, bo nikt ich nie lubi,

zobacz jakie są piękne... pokochaj ludzi złych,

przecież nie zawsze byli źli... Otwórz oczy,

otwórz je właśnie teraz i chociaż ich nie masz

to spróbuj popatrzec pókiś tak piękny,

 bo wszystko co robisz jest tak cudne... bo ty to robisz...

 Popatrz chociaż raz głośno na świat,

czy nie widzisz tych setek pięknych barw

 i otwartych drzwi na ościerz byś mógł przez nie przejść i dostrzec...

 co tak naprawdę piękne jest?

 Ja właśnie teraz gdy ciuchutko same otwierają się drzwi...

 gdy słyszę szelest czasu, który tak pędzi

 i pędzi i dotyka mnie godzinami, minutami, sekundami setnymi,

a on tak nieubłaganie pędzi...

 Tak mi ucieka, że moje oczy same ciągną do światła

tak jasnego, że wytrzymać nie mogę to tak boli...

Popatrz na świat tak głośno, by gałki mogły

krzyczeć wciaż i wciaż i dotknij kwietniowych

paków na drzewach i tak ci pięknie w tych barwach i tak cudnie...

 Połącz me i swe wargi w jedność...

Połączmy je w wspólnym tańcu dusz i naszych zbolalych ciał...   

 

 

                                                                       

 

 

Życie to teatr...

 

 Życie jest jak teatr.

Codziennie zaczyna się nasz spektakl...

Każdy z nas odgrywa inną rolę.

 Ktoś jest królem. Ktoś żebrakiem.

Komuś nadzieja dodała dziś skrzydeł.

Komuś innemu odebrała sens na kolejne dni życia...

Komuś los zesłał szczęście Ktoś inny oniemiał z bólu.

Ty przemawiasz na różnych spotkaniach, zebraniach.

Twój znajomy w obłędzie bredzi.

Z jednej strony ulicy widać czyjś ślub, z drugiej czyjś pogrzeb.

Nagle w teatrze zapanowała ogromna cisza i ciemność.

Tak, już wiem skończył się nasz współny spektakl.

 

 

 

 

 

Bliska śmierci...

 

Siedzę cicho w kącie...i płacze...

Jedyna myśl jaka przychodzi mi do głowy to : śmierć...

 Myslę,że to jednyne wyjście z tej sytuacji...

Nie umiem sobie poradzić... Jestem już gotowa na śmierć...

Tylko jak?? Nie podetne sobie zył...

Ale tylko dlatego,zeby zaoszczedzić mamie widoki

swojej córki zatopionej w krwi... Więc wybieram tabletki...

Miałam tylko 21... Nie wiem na co...

 Ale mama zawsze mówiła,ze są silne i,żebym ich nie brała...

Najpierw na kartce napisałam :

"Odeszłam,bo musiałam...Kocham Was...Przepraszam..."

Połozyłam się na podłodze... Wzięłam tabletki...

Powoli zasypiałam... Całe zycie przeleciało mi przed oczyma...

To straszne uczucie... Nagle... Silny ból brzucha...

Zrobiło mi się strasznie niedobrze... Poszłam do łazienki...

 I wszystko zwróciłam... Nie miałam więcej tabletek...

Nie mogłam dalej spróbować... Było tak blisko... Czy to jakiś znak??

 

 

 

 

 

Kocham i nienawidzę...

 Żyję i umieram...

Śmieję się i płaczę...

 Sama nie wiem gdzie kończy się fikcja,

a zaczyna rzeczywistość...

Życie to gra... A śmierć to zmiana planszy...

 Wszytsko się zmienia...

 Błądzę w korytarzu własnych mysli... Uczuć...

 

 

 

"Życie..."

 

Życie... Co to...??

 Błądze w korytarzu własnych myśli...

Własnych uczuć... Krzyczę...

Ale nikt mnie nie słyszy...

 Samotność prowadzi do uschnięcia...

Moje zycia to cmentarz pogrzebanych nadziei...

A jednak... Cieszę się,że żyję...

Że oddycham... Że mogę kochać...

Choć narazie nie czuję ,co to szczęście...

Kiedyś jeszcze będę się uśmiechać...

A jednak... Nie uwierzyłam w to...

W to,że kiedyś będę NAPRAWDĘ szczęśliwa...

Teraz... Ciemność... Długi tunel...

A na końcu światło... Archanioł Michał otworzył mi bramy...

 

 

 

 

"Nie mogę zapomnieć tych chwil spędzonych z Tobą..."

 

Gdy ktoś spyta mnie,które chwile w życiu,były dla mnie najpiękniejsze... Odpowiem,że wtedy,kiedy był on... Kochałam Go... Przy nim czułam się szczęśliwa i bezpieczna... Przy nim czułam,że naprawdę oddycham... Że żyje... Że jestem szczęśliwa!!! Szczęście opuściło mnie... Gdy zrozumiałam,że to nie to... Że to nie jest miłość... Może zauroczenie?? Może przyjaźń?? Ale nie miłość...

 

 

 

 

"Samotność..."

 

Spędzam kolejne sobotnie popołudnie...

Siedząc sama na kanapie,oglądając kolejny serial...

Marząc,aby ktoś zadzwonił... Spytał : "Jak się czujesz...??

" W końcu kładę się spać... Śnie jak idę przez jakiś korytarz...

 Wokół mnie uśmiechnięci ludzie... Mówiący do mnie...

Uśmiechający się... Budzę się...

Otwierając oczy widze to samo,co widziałam kładąc się spać...

Biały sufit...Taki banalny... Obok mnie nie ma nikogo...

Żadnego uśmiechu,gestu... Nadchodzi niedzielne popołudnie...

Znowu marząc,aby ktoś powiedział jakby normalne słowa...

Które znowu dały sens życia... Żebym następnego dnia,miała siłę wstać z łózka...

 

 

 

 

 

P@tu$ (10:58)
16 bardzo dobrze..oby tak dalej

08 listopada 2005

 

 

 

 

Ty juz nie należysz do mnie,

przez moje postępowanie.

może tylko mi sie tak

wydaje ale tak już bywa

Tak bardzo kochałem

Tak bardzo cie chciałem

Lecz Ty mówisz nie i na mekkę

Zostawiasz Mnie.

Czy myślisz o mnie czasem?

Czy wspominasz chociaż przez chwilę?

Wciąż pamiętam tamte chwile,

W których tak mówiłas tyle

Odeszłem z usmiechem na twarzy

Choc w oczach miałem łzy

Zrozumiałam,że w moim życiu tylko

Ty "Szkoda"

Stało się tak-trudno widać tak stać się miało

                                   Twoje serce szukać nie chciało...

 

 

 

 

 

Jedna noc wystarczyła abym ja poczuła coś do ciebie.

Nie mogę o Tobie przestać myśleć.

Zaczynasz znaczyć dla mnie dużo.

Jednak zbyt krótko cię znam aby móc powiedzieć,że kocham cię.

Od ciebie żadnego znaku,bo wiem że czekasz na mój gest.

ja nie wiem co robić aby cię zdobyć dla mnie to za trudne,

więc nic z tego nie będzie.

Przykro mi kochany-to Ty powienieneś się o mnie

starać-tak już jest na tym świecie od dawien dawna.

 

 

 

 

* Nie mogę byc blisko Ciebie,

tak jak nie moge lacać bez skrzydeł po niebie.

I z tego powodu jest mi smutno i źle.

Wiesz?ja chyba naprawde KOCHAM CIE!

 Tak bardzo bym chciała cie przytulić

i pocałować i moim usmiechem Cię obdarować.

 Moje łzy nie łączą sie już w żadna słowa.

Łukaszek to mojego serca druga połówa.

Jak ja mam z tym wszystkim żyć skoro nie mogę z nim być?

 jak ja mam myśleć i śnić? Kiedy nie wiem już praktycznie?!

 

 

 

Odnalazłam siebie w Tobie,

Nie potrafię Cię zapomnieć

 Bo jesteś obecny w każdej Chwili,

która mnie otacza

Wciąz pamiętam tamte chwile,

W których tak mówiłes tyle

 Że kochasz,że pragniesz...

Bym była tylko z Tobą

Tu na zawsze...

 

 

 

Ballada o tęsknocie

 

Nastała noc,

 tak smutna noc Ciemność nawet usnąć nie pozwala

I widzę w tej ciemności przez łzy

Na ścianie - jakiś cień To Ty

Zagubione moje myśli

 Może sens ich mi się przyśni Jeśli zasnąć zdołam

Sama, pierwszy raz A gdy zasnę znowu przyjdziesz

Będziesz prześladować mnie

 Aż nastanie jasny ranek,

 znowu dzień A potem noc

I znowu noc, samotna noc

Ból otula zmysły, duszę plami

I zapomnieć Cię nie mogę,

choć tak bardzo chcę

Czy już mnie nie kochasz?

Czemu ranisz?

Może dzisiaj do mnie wrócisz

Może tęsknisz też, aż tak....

Może płaczesz i nie wstydzisz się

Ja nie umiem żyć samotnie

Bo już sił mi brak

 Więc pożegnam Cię słowami:

Kocham Cię Zasnę mocno tak Już nie obudzisz mnie...

 

 

 

 

 

Samotna

 

Tak bardzo chcesz być potrzebną komuś

Nieważne, ile z siebie dasz

Tak bardzo pragniesz mieć w swym sercu

Kogoś, kogo tak dobrze znasz

I czasem tylko przez krótką chwilę

Zaczynasz tracić wiarę w sens

Że chociaż bliskim dałaś tyle

 To tak samotna czujesz się... Wciąż czujesz się...

 

 

 

Czarno-biała miłość

 

Jesteś mi tak bliski...

a tak bardzo dziś daleki znów

Choć znam Cię na wylot,

nie rozumiem często Twoich słów

Ciągle Ciebie szukam - i tak się boję Ciebie,

 choć to Ty Czarno-biała miłość,

treść mojego życia, moje łzy

I nie wiem jak - jak powiem Ci, co czuję?

Wyciągam ręce... i oddalam się, uciekam stąd

W całym tym chaosie tak bardzo chcę mieć własny ląd

 Mój życia sens...

Raz mam go, raz tracę znów

Czarno-biała miłość...

Chyba to negatyw moich snów

I nie wiem jak - jak powiem Ci, co czuję?

Moje życie to tylko czerń i biel, kolorów w nim brak

Muszę tak żyć, nauczyć się,

choć nawet dziś wciąż nie wiem - jak.

Czarno-białe dni,

 tylko wspomnień żar wciąż pozwala nadziei żyć

Że pewnego dnia, na rozstaju dróg,

kolorowe powrócą dni Jesteś mi tak obcy,

chociaż wciąż tak bardzo kocham Cię

Choć zmieniłeś moje życie w tak

głęboką, mroczną, czerń - i biel

Wśród kontrastu dusz szukam ciągle wąskiej drogi -

gdzieś Czarno-biała miłość, biała życia kartka,

czarna treść I nie wiem jak -

jak powiem Ci, że cierpię...

Patrzę na nas z boku i jak stary film oglądam to

Widzę dwoje ludzi, wśród kolorów świata czerń i biel

Mój życia sens, raz czarny, raz biały znów

Czarno-biała miłość, tylko potok bez znaczenia słów

I nie wiem jak - jak powiem Ci, że tęsknię...

Czy Ty w ogóle widzisz mnie?

Że jestem?

Czy widzisz, jaka jestem?

 

 

 

 

Niebo pełne gwiazd

 

Nie mów nic

Już nic nie da się zrozumieć

Słowa zastępują łzy

Już tylko kochać umiem Ciągle pytam - dlaczego?

 Odpowiedzi brakuje

I tylko mogę płakać By przeżyć to, co czuję

Popatrz chociaż czasem w górę -

niebo pełne gwiazd

Kiedy już NAS nie będzie

Będę wtedy patrzeć w jedną z nich Jak Ty

 

 

 

 

 

Mowa ciała Dziś

 

 Twoje oczy są pełne uśmiechu

Dlaczego tak rzadko tak jest?

Ja znam Cię lepiej,

niż Ty sam siebie

 Lecz nawet ja nie wiem

 Jak rozgrzać

Twoją spontaniczność...

Czasem zapominasz,

że trzeba się bronić

I wtedy kłamstwo umiera

Wtedy jesteś tak blisko mnie,

bliżej Niż gdybyś sam przyszedł

Świadomie przytulić się

Chociaż jesteś dla mnie wszystkim,

 To tak bardzo boisz się zaufać

Nawet gdy mnie potrzebujesz

Uciekasz daleko, zamykasz się

 I tylko wtedy, gdy mi się uda

Sprawić, że zapomnisz o strachu

Zapadamy się w otchłanie naszych ciał

I nie mówimy już nic

Jesteśmy sobą te parę chwil

Tylko parę chwil Ty i ja Ja i Ty

Choć seks znaczy dużo,

nie jest jednak wszystkim

To tylko sposób na milczenie

 Bo nie musimy zwierzać się sobie

Po prostu jesteśmy blisko

Rozumiemy język ten bez słów

 Potem czasami udaje mi się

Ubrać Twe myśli w kilka słów

Wtedy jesteś tak blisko mnie,

bliżej Niż gdybyś sam przyszedł Świadomie powiedzieć mi je...

 

 

 

 

MARZENIA

 

Tak często patrzę w przyszłość - z daleka

Z daleka, bo wciąż marzę... o Tobie.

Być może nie mam na co już czekać

Ale... nie umiem odmówić sobie.

Marzę banalnie; o codzienności... psie przy kominku,

czułym spojrzeniu Trosce w chorobie,

filmie przy kawie kłótni o drobiazg,

wspólnym milczeniu... A Ty... ulotna i krótkotrwała,

Słowa pozbieram... a już Cię nie ma.

Zanim odwagę znajdę gdzieś w sobie

Dawno uciekasz kradnąc marzenia

Tak bardzo pragnę dotknąć tych marzeń

 A czas ucieka, licząc godziny...

Ale wciąż wierzę, że jeszcze warto

Że może kiedyś... bo jak to: nigdy?

 

 

 

 

 

 

NIE TYLKO NA DOBRE CHWILE

 

Tak wiele myśli chodzi po głowie

 Tak wiele uczuć w sercu się kłębi

I słów tak wiele - wypowiedzianych

 I tych, co gdzieś tam kryją się w głębi

Tak wiele szczęścia, tyle miłości

Tak z boku patrząc widzę swe życie

Ale też bólu i samotności...

Taka jest prawda chowana skrycie Pytasz,

czy jesteś tego powodem Nic już nie powiem...

sam tego nie wiesz?

 I tak powodów odnajdziesz tysiąc

Ażeby tylko obronić siebie.

Mówię do Ciebie tymi wierszami

Licząc, że może w końcu zrozumiesz...

Tymczasem słyszę te wszystkie słowa,

 Których wycofać przecież nie umiesz...

Czytam to wszystko, co napisałam

Wiesz, wtedy, jeszcze parę lat temu

I muszę stwierdzić, że mnie przerażasz

Tak bliski jesteś temu dawnemu...

Pewnie nie wierzysz, szukasz tu gniewu,

Złości, przekory - i się obrażasz...

Poczytaj sobie, może sam stwierdzisz

To, czego jeszcze nie zauważasz

Bowiem dlaczego - odpowiedz proszę

 Dlaczego wszystko gdzieś się rozmyło?

I Twoje słowa - do mnie! Kochanej!?

I dni te ciche, których nie było...

Muszę tak wiele jeszcze przemyśleć

 Uciszyć smutek, pochować lęki.

Chyba coś we mnie się załamało

Nie umiem pierwsza wyciągnąć ręki...

Ja wiem, jak zwykle znowu zapomnę

I znowu będę tą dawną Niką

 Tylko być może trochę smutniejszą,

Bardziej ostrożną, a w sercu - dziką...

Tak wiele we mnie żalu z Twej winy

I proszę nie mów, że to nie ona

Wiem, że wad wiele we mnie gdzieś siedzi

 Ale czy jestem niewydarzona?

Nie chcę już nawet o tym rozmawiać

Chciałam Ci tylko wspomnieć,

co czuję Bo - mówiąc szczerze - wszystko mi jedno

 I nic już więcej nie
Głosuj (0)

fly-angel 11/08/2007 14:35:09 [Powrót] Komentuj





Jeste� 3198 duszš, która tu zbłšdziła ...

|O Czarnym Aniele|

Dodaj do Ulubionych



|Księga Anioła|
Ksiega Gości

|Przyjeciele Anioła|







|Kluby|
{kluby}

|Linki Anioła|


|Archiva|
2007
Sierpień
Lipiec


Wejdz i wybierz cos dla siebie!!

Szablon and HTML by Eris

Doda-Katharsis || Music by DODA-TKI